moteuchi blog

Twój nowy blog

Wpisy, których autorem jest autor

aaa

23 komentarzy

the end ?

pozdrowiena dla [kolejność przypadkowa]:
< ponieważ kobiety są żałosne i kłócą się kogo stawiam e pierwszej 3 pozdrowienień już nie ma >

Ci, którzy wiedzą, że ich pozdrowiam to pozdrawiam. @_@

Dziewczyny – OMG.

Wszystko najlepszego Wam, moi mili, ale:

a) święta, świętami, ale dni wolne się przydają :D;
b) mokrego poniedziałku nie trawię – znów z domu wyjść nie można. damn it!;
c) po świętach znów do budy, tylko będzie bardziej bolało. wakacji, wakacji!

I tak. Marudzę. Marudzę, ale dobrze mi z tym. I pewnie nikt nie skomentuje. Ah, ci fani. :>

„Suche Clan, duck!” xDDD
Taz0 pozdro!

Czyli ja uciekam. Uciekam przed goniącą mnie rzeczywitością. Goni mnie od dziś. To boli. T_T Mówiąc bardziej po ludzku – ferie się skończyły i pora na szkołę. Koniec ze spaniem do 12, oglądaniem telewizji godzinami, chodzeniem spać ok. 1-2, czytania książek [fantasy, a jakich by innych] bez ograniczeń, no i marnowania godzin na kompie. Trzeba poużwać blaszaczka jako narzędznia pracy, a nie bezduszną konsolę do gier :P. Tak, więc zrobiłem coś pomiędzy – wystrój tej oto strony WWW. Ale o tym będzie za trochę, teraz coś ‚z życia nudziarza, czyli komputerowca, na pewno nie kolarza’. Sorry za rymy, ale ja już tak mam!

Dziś z dzwonkiem znalazłem się w ławecze. Klasa była prawie pełna, tylko paru osobom się dobrze spało. Historia – fajna lekcja, zero bólu. Zadane coś niecoś, ale to banał i prostota – sam jeszcze dodałem jedną datę, heh, prymusek. ;) Potem niemiecki – również bez bólu, w tym roku to szczęście zaczynać tydzień takimi lekcjami, na pewno inne zdanie ma reszta klasy. Ale ja lubię historię. I lubię niemiecki. Koniec o lubieniu, basta! Potem, hmm… Informatyka. Nie tak źle, ale to już nie to samo co wcześniej. Tym razem kontynuacja referatów – mój, o OS, jakoś ‚się robi’. Pozdrowienia, Malina! :) No i *bardzo dobrze!* przekonałem panią żeby zrobiła lekcje z budowy PeCka. I ja się pomądrzę i pani, ale przynajmniej może ktoś się czegoś nauczy i zapamięta, a nie potem pyta – ‚ej! włożyłem mysz do takiej podłużnej dziury ze śrubkami i nie działa!’. No ta, jak zwykle trochę jadu do kolacji, cóż – nobody’s perfect. Później dwie lekcje zużycia procesora na 100% – matematyka. Ja-tego-nie-lubię! Żeby nie powiedzieć, że to najgorszy przedmiot, to tylko ‚ten z niezbyt kochanych’. Dwie lekcje wyrażen algebraicznych. Litości! Ludzie! Dopiero po dużych, czterech przykładach [czyt. na koniec lekcji] przypomniałem sobie o co chodzi. ^^’ Jakoś to będzie, oh, jakoś to będzie.
No a potem angielski. Było fajnie, dużo gadania o tym co lubię. :) Było o grach komputerowych i o fantasty. Rzecz jasna, o książkach fantasy! Hurrra! A potem muzyka. Dno, dół i podłoga. Nie tyle, że nie lubię, ale gdzie mi się przyda znajomość kompozycji Mozarta czy Chopina. Chyba nigdzie, bo do szkoły muzycznej się nie wybieram. I ostatnią lekcją był… WF! Trochę babrania w śniegu na szkolnym boisku. Niby gra w piłkę. ^^’ Ale trudno grać w piłkę w glanach. Więc gadaliśmy i rzucaliśmy się śniegiem. Fajnie, fajnie.

Tak więc o godzinie 16 CET, opuściłem miejsce edukacji i wyruszyłem na przystanek. Po drodze zaliczyłem świetną ‚glebę’ na lodzie. Zima jest niemiłosierna. -_- Potem trochę postaliśmy i pomarzliśmy [wraz z Ludkiem i Asią] i przyjechał autobus. Potem wysiadka i do domku. Gdy dotarłem okazało się, że muszę odrobić zadania z geometrii. Szkoła się ledwo co zaczęła a już są prace domowe. Yuck! [co prawda to była praca NA ferie, ale co tam :P]. Szybko usiadłem i odrobiłem. Potem chodząc po domu i krzycząc, że jestem genialny [tak się nudziłem ^^'] i skonsumowałem trochę śledzia, który uciekł ze sklepu w torbie z zakupami. :P

I tak to minęło… O zgrozo, dajcie mi ferie! Albo wakacje! Albo święta! Cokolwiek… Aha i nie myślcie sobie, że będe tak opisywał każdy swój dzień! Co to – to nie. Teraz było szczegółowo, bo: – był to pierwszy dzień budy po swóch tygodniach przyjemnego leniuchowania; – dawno nie pisałem, a ja pisać lubię, więc jest dużo. No i tak!

Teraz będzie, jak w/w – o szacie graficznej. Szadź za oknem biała to i tutaj biało. Zresztą ten czarny mi się znudził. Był mroczny przez trochę, potem wywietrzał klimat i zostało Frugo. Hehe. :) I co do CSS – ze scrolla jestem dumny! Akurat mi się udało! No i jest znów link do Księgi Gości. Prosze bardzo, spamujcie w książce. :P tak, ale ja w newsach pisałem – zrobię coś bardziej ambitnego. To przejrzyste jest, ale mogę lepiej. xD Pozdrawiam!

Aha, i tak bardzo BTW. Jeśli chcecie zobaczyć miejsce skąd ‚ręce, które leczą’ piszą te głupotki to rzućcie okienm niżej. :) Microsoft [Inteli Mouse] Internet Explorer 1.1 i standardowa klawiaturka. Rzecz jasna na biało [zbieg okoliczności :P] Kliknij to się powiększy.


KLIKNIJ

Sobota, 5 lutego roku 2005 A.D., godzina 11:47. Pora coś skrobnąć, bo Admini blog.pl w końcu skasują tego *beznadziejnego* bloga. Tak teoretycznie to niby takie głupkowate zajęcie pisać notki, których praktycznie nikt nie czyta, a nawet jeśli czyta to myśli sobie dziwne rzeczy. Ale w sumie, potem człowiekowi lżej i jakoś lepiej, że wszystko z siebie wydusił, bo naogół same złe niusy ma do przekazania – ach, ta młodzież – full pesymiści. Sorry, baby, ale life is brutal. Tym optymistycznym wstępem (nie-nawidzę-pisać-wstępów-bo-ich-tutaj-nie-powinno być-to-jest-blog-a-nie-opowiadanie!) przechodzi do dania głównego (tja, ja nawet przed śniadaniem :).

Pierwszy semestr za pasem, właściwie został tylko ten tydzień i wolne! Średnią się (na razie) nie przejmuję, bo wierzę w siebie [;P]. Ocenki całkiem, całkiem, ale ta głupia skrzynka *wali komputer* mi przeszkadza, bo mogłoby być lepiej. Zachowania pro-społeczne odnotowane, zachowanie też fajne. :D Ogólnie głupia buda nie jest taka głupia i doceniła prawdziwy talent, baaaaaa! Ale poza szkołą jest mniej ciekawi, albo diametralnie inaczej – superowo. Z tyvh złych stron to z pewnością mój stan zdrowotny i psychiczny. Jestem ostro zmęczony i weeekendy to dla mnie najważniejsze dni w tygodniu, a jakakolwiek nad programowa godzina wolnego jest czczona i uwielbiana. Hm, hm – to się zmieni… Zmieni się po 14 lutego. :] Z tych lepszych newsów to to, że klan [amadeomt6] powoli się rozwija. Mianowicie, o czym ty gadasz, spytacie? Już piszę…

Wraz z kilkoma kolegami, tj. drGun, Geo, isPektor, kiełbotron (pozdro! :P) postanowiliśmy założył klan CS. Nie wiesz co to CS? Nie powinieneś/naś czytać tego bloga! Paaaaszli! ;] Skoro nasze grono trochę się zawężyło to kontynuujmy. Klan na razie w zaczątkach i płodzie [bez skojarzeń], ale niedługo pewnie ruszymy i będziemy kosić, i kosić, i jeszcze raz kosić! Kosić wszystkich wokół! Ekhm, zapraszamy na reklamy!

Nie, nie, nie! Jeśli jesteś Zosią/Jankiem, który ma 11 lat i grywa z kolegami z przedszkola w CSa i jest moim fanem [a jacha!] nie możecie dołączyć do klanu. ET go home! Pozdrówcie kosmitów! Tyle, tam! Paszli!

Ekhm, żegnamy reklamy! Klan się dobrze zapowiada, najbardziej podoba mi się motto. Pewnie skądś zerżnięte, jak znam chłopaków! „Klan przyszłości, przeszłość pości.” I co? zajeFAJNE, nie? Hehe, uważajcie nasz klan nadciąga! *reszta danych – zastrzeżone* W sumie, to tyle.

Jak znów chcecie poczytać takiej chaotycznej tułaczki po moim życiu to puknijcie mnie na GG, lub tutaj w kometnach, ale skutecznie – bo ja tam bardzo żadko zaglądam. Adios!

A nba koniec ciepłe pozdrowienia dla pewnej osoby, z którą nareszcie przestałem się sprzeczać i myślę, że teraz będzie lepiej! Pzdr!

Święta, święta i po świętach. Stary rok, stary rok i po starym roku. Zostawiając na GG opis ‚Do zrobaczenia w 2005 roku’ miałem masę obaw co do Sylwestra i spędzenia przełomowej nocy w fajnym towarzystwie. Jednak okazały się one bez podstawne. Spotkałem dwóch ziomków – Michała i Maksa. Ale w końcu to nie kroniki rodzinne, ani przyjacielskie, więc o nich pisać nie będę. Ustawa o ochronie danych osobowych etc. :P W każdym razie respect dla was, chopcy.

Jednak o samej imprezie Sylwestrowej napisać można. Na początku zapowiadało się drętwo, ale szybko poznałem Michała i Maksa. Bal, a raczej pierwsze żarcie podali o 21:30. Hotel, jak hotel – było punktualnie. Po kilku talerzach i łykach soku atmosfera się zagęszczała, sama – bez pomocy grochówki. :P Ale niestety ok. 23 nasz stolik opustoszał. Zostaliśmy we trzech i zrezygnowaliśmy z naszego programu pojenia, który ograniczał się tylko do soczku i wody. W ruch poszła wódka, wino, szampan. No i elementy maskujące, tj. sok pomarańczowy. Niby pijesz sobie soczek i uśmiechasz się, a tak naprawdę wlewasz w siebie %. Potem były same %, bez maskujących napoi. Rok 2005 powitaliśmy biorąc łyk szampana i zapijając to %, było fajnie. Potem jeszcze granie w bilarda, łykanie helu z balonów i o 4:30 byłem w łóziu. 1 stycznia kacyk był, ale nie taki straszny – suszyło mnie i głowa bolała. U moich kompanów i kolegów-od-picia było gorzej, taki tradycyjny kac (odrywasz się od kibla w pozycji kucznej i pytasz się czy długo jeszcze :P). Było warto, ojjj, warto. :D

Nie mam ani siły, ani ochoty pisać podsumowania roku dwa – zero – zero – cztery (2004). Można powiedzieć, że był dobry, bo na groby nie chadzałem, nie opłakiwałem i nawet się trochę cieszyłem z tego co miałem. Na nowy rok kilka postanowień sobie założyłem, ale wątpie żebym je spełnił. Postanowienia na rok 2005: ograniczyć te uciekające godziny przed kompem, zdać tą klasę ze średnią < 5.0, zrzucić sadła po Wigilii i być znośnym kolegą/ synem/ rywalem/ graczem/ uczniem/ webmasterem/ forumowiczem/ użytkownikiem i ETC. :P

A teraz bolesny powrót do reality. Jutro buda, dziś mi się upiekło. Trzeba się wziąć, bo zaraz ostatnie szanse na lepsze oceny. Woho, I semestr już puka do drzwi. A ja nadal nic nie napisałem, ani na 25 stycznia, ani na 31. SIET! Trzeba się wziąć. I coś zacząć działać, a nie gadać. Więc pora zrobić *uzależnienie komputerowe : OFF* i zniknąć z waszych list na GG. :P Czyli mnie nie będzie, znaczy będę rzadziej, więc łapcie i bijcie mnie na kome. ;) Hepi niu jer! (jak to wołają w reklamie na TVNie)

Hawk meine brothers! Wesołego Nowego Roku, w morde jeża.

Siet, a jutro do budy… Szlag by to, oby do piątku!!!

Miało być CDN? No to mały problem… Bo minęły dwa miechy a tu łyso… Spróbujmy to naprawić. Gdzie ja zostawiłem moje zapiski… Hmmm… Aaaa, co to jest?! Pajęczyna? O w morde, ale piasku. To nie piasek! To… *uwaga* KURZ. Pani Zenio, szybciutko miotełka w dłoń i sprzątać mi tu. Eins, zwei, drei! Dobra, trochę porządku. No to sobie usiądę wygodnie i nie będę pitolił, że zapijam herbatką bo to by było kłamstwo! I nie mówię, że to pisze w nocy, ani nad ranen i w ogóle to nie jest sexy blog. I to jakaś kompromitacja! I ja nie umiem pisać… T_T Dobra, żartowałem mam dobry humor. ]:->

Jak zawsze, był wstęp. Bo ja nigdy nie wiem jak zacząć. Zabieram się za notkę jak za opowiadanie. A to nie jest opowiadanie! Tylko blog! I nie powinno być akapitów, bo to blog! I nie opowiadanie! Chociaż jedna taka napisała książkę (opowiadanie!) w formie zapisek z bloga – ciurkiem wszystko bez akapitów. Zajebiste, chyba poczytam. :P No właśnie „:P”, czemu nie „xP” – szlag mnie trafia jak widzę emoty z „x” na początku. Jak mogłem tak pisać? JA tak pisałem? Bleeeeah! *szczyt masochizmu* XD Tą notkę powinienem zadedykować Liv, PoPu, Czupusiowi, Malinie, Asipe i reszcie tej zgrai, która mnie maltretuje o notkę. A na ch… olerę takie notki? No właśnie, po co… Ale niech wam będzie! Uwaga, attention, achtung – piszę!

Mamy ferie świąteczne (nie piszę bożonarodzeniowie, bo nie wiem jak to się pisze! – tak to był żart ;), ale za chwil kilka ustrzelimy wilka… Nie, to nie to okienko! Za chwil kilka wracamy do budy. I niedługo, bo w styczniu, trzeba oddać dwie długie prace pisemne. Jedna na 25 stycznia, druga na 31. Pora przejść z fazy zerowej, do fazy pierwszej czyli „planowanie”. :P Tak ogólnie to się wykaraskałem (co za słowa? fuuuuj) z sytuacji z ocenami. Zdaje ze wszystkiego, nawet chyba powyżej 3 ze wszystkiego. Ba, może będzie więcej 5-6 niż 4. Fajnie by było. Na semestr pragnę mieć średnią powyżej 5.0, wręcz muszę, bo inaczej to będzie wbrew moim założeniom. Ogólnie to jakoś leci i nagle z 10 miechów budy zrobiło się 6. Czyli 4 miechy za nami. Fajnie, fajnie, fajnie. Tylko te dobre oceny, ahhh. Potem wakacje, rok szkolny, wakacje, rok szkolny, wakacje, rok szkolny, wakacje, rok szkolny, wakacje i matura. :P Chyba, że pomyliłem ilość wakacji. :D Fajnie, fajnie, fajnie (ale fajny zapychacz MB na serwerze blog.pl :D Nie lubię tego portalu, więc zapcham więcej – fajnie, fajnie, fajnie, fajnie, fajnie, fajnie!).

A w domku, jak w domku. Za nami Gwiazdka i o dziwo jestem happy. Moja armia Warha się wzbogaciła i jest coraz bardziej pełna. No i oprócz tego mam Aparat Cyfrowy (wielkie litery z szacunku :). Robię masę zdjęć i świetnie się bawie. Z Sylwestra przywiozę ponad 300 zdjęć. :D Hehehe! —– Teraz dygresja, muszę się chwilę zastanowić, bo obiecałem PoPu, że będzie miał co czytać, więc trzeba jakies topici wymyślić… Koniec dygresji! —– Fajnie, nie muszę bawić się w przegrywanie zdjęć na kompa przez kabel, bo moja drukarka ma wejście na karte pamięci i szybciutko bez zbędnych kabli mam piksy na kompie. Ojojojojojoj, ale fajna zabawka ten aparat cyfrowy. :)

Dobra, dostaliście trochę nudów z mojego zycia. Nakarmcie się tym i żyjcie długo, i szczęśliwie. Obiecuję coś skrobnąć jak wrócę z Sylwestra, czyli za niecały tydzień. Około 5 stycznia wklepcie „http://moteuchi.blog.pl” w przeglądarkę i czekajcie. ;) Życzę wszystkim wesołego Nowego Roku, fajnej impry, dużo picia i jedzenia, miłego towarzystwa, i smacznego jajka… Ups, to będzie później. ;) Pozdrawiam!

A na końcu anegdotka (wielkie THX dla Barniego, bo on mi to podrzucił):
„Internet Explorer służy do przeglądania Internetu z twojego komputera. I vice-versa!”
Używajcie czegoś innego, niż tej komerchy. ;) Ciao!

Pora na telestwora… Czy jakoś tak, w każdym razie bójcie się bo piszę notkę. Wszyscy, którzy choć przez chwilę byli na GG wiedzą, że jestem chory. Boli mnie gardło, głowa i mam katar. Bleh! >.< Mój stan był zły, ale rano. Teraz czuję się lepiej, niestety. Niestety czuję się lepiej i niestety zachorowałem dwa dni przed weekednem. Jestem nie ekonomiczny! Było chorować w poniedziałek! I to na grypę! A tak weekend zapewne spędzę pod pierzyną. Wicked… =_= Teoretycznie moje zwłoki powinny spoczywać w łóżku zamiast siedzieć tu i pisać bzdety. Prawda! Ale ten tego nie mogłem się oprzeć – tyle wolnego czasu i nie napisać notki? It can’t be! Poświęcam się dla was i po tym (ZA)długim wstępie zabieram się za pisanie co u mnie słychać. *smaaaaaaark*

Szkoły za nami już miesiąc. Szkoły za nami już miesiąc… Powtórz to! Szkoły za nami już miesiąc?! *plaskacz* Dopiero miesiąc. -_- Jeszcze 9. =_= Rubryki dziennika zapełniają się ocenami. Utopiłem polski – 2 z kartkówki. Utopiłem chemie – 2 z klasówki. Polskiego nie potrafię, ach, sieet! Chemie się poprawi i gitara. Bleah, sucker, fucker! W tym roku zupełnie nie idzie mi historia ani polski. Na historii zasypiam (nie, to nie jest przenośnia =_=) i wszystko mnie nudzi, łącznie z zadaniami. Polski jest też be. Bo ciągle każą coś czytać! Ja nie mam czasu… >.> Muszę poczytać mangi, posiedzieć przy kompie, pograć na kompie, pogadać przez GG, porobić jakieś bzdety w HTMLu, zrobić jakiś badziewny avatar, napisać 30 postów na wszystkich forach na jakim jestem. Tak jak widzicie jestem człowiekiem zapracowanym. I żygam RO. Fcuk! BTW: co za debil wymyślił taką nazwę perfum? Fcuk? Debilstwo. >.> Chcę taką koszulkę! *___* =_= *plaskacz* #_#

Chcę sobie machnąć stronkę domową. Ale za bum cyk, cyk nie mam pomysłu. Jakaś wena, natchnienie, pomysł – cokolwiek. Dupa! Moje problemy spod znaku mentalnego obudziły się. Jestem nieprzyjemny, opryskliwy, leniwy, wulgarny, nadpobudliwy, agresywny. Poza tym za duży, za gruby, za młody, za brzydki, za krótkier włosy mam i w ogóle duperele… Poprostu deprecha, ludzie, deprecha…

Mam manię na Naruto i Pokemony. Poratujcie… Kupcie mi Pokemon Blue, bo Golda prawie przeszedłem… T_T Aaa! Mam przecież Ruby na kompie! ^-^ Haha! Naruto jest the best. Ściągam epizody jeden za drugim. Kawaii! >.> Tylko mam problemy z kodekami… I muszę oglądać na drugim kompie, bywa. Ale to plus, na tamtym mam głośniki, a nie słuchawki. Że też od pół roku nie chcę mi się odłączyć słuchawek i podłączyć głośników. I dlaczego słucham ciągle Gorgasmu? I dlaczego nie mogę znaleźć nigdzie jakiś fajnych kawałków Armii? No dlaczego? T_T Beeeeeeeeeee…

To Be Contiuned…
(Or Not!)

Każde dziecko o tym wie,
masło spasło
i jest bleee!

Czego słuchasz? MargarynA(żadna MetallicA)
Co oglądasz? Masmix (żaden Matrix)
Margaryny górą, masła kanałami!

Tak, o to Lucka oraz moja twórczość, bardzo radosna. Faza była, nie oszukujmy się. Tyle z tego radosnego wstępu, jedziemy dalej!
Szkoła trwa dopiero ponad dwa tygodnie a mam już ochotę to rzucić w cholerę. Za mną już klasówki z polskiego i angielskiego. Odpowiedzi z niemcieckiego i biologii. Lada moment wypracowanie z historii. Do tego dochodzi pięć kółek, na które uczęszczam. Co daje przez cztery dni lekcje do godziny 16:55. Poniedziałki mam wolniejsze, „raptem” do 16:00. Fajnie, nie? Do tego dochodzi jeszcze przygotowanie do olimpiady biologicznej, która może mi dać profity z biologii/ocenę z pod znaku celujący. Na pewno dojdzie jeszcze projekt na Festiwal Nauki z historii, o czym? Być może o podbojach Ceserstwa Rzymskiego, ale tylko być może. No i na osłode siedemnaście (17) lektur z polskiego – 11 obowiązkowych i 6 (3 na semestr) dodatkowych na zaliczenie. Brzmi słodko. Weekend został ochrzcony świętem narodowym, ale złośliwość losu sprawia, że w te dwa dni naogół gdzieś
wybywam. Deeh… Mam dosyć. Fuckin’ bloody hell, że sie tak wyrażę…

Mój plan lekcji przypomina miejsce gdzie bezdomni dostają żarcie, wolnych miejsc nie ma… – - Raptem jedno okienko pomiędzy lekcjami, które poświęcam na uczenie się do olimpiady. Po prostu koszmar… Zdziwiło mnie coś co nazwano niewinnie ‚blokiem kulturalnym’ w skróce ‚kul’. XD Mamy tego trzy godziny (lekcyjne) w tyogniu, we wtorki po południu. *włącza kreskówkę* Historia! Polski! Biologia! Historia! Z waszych połącznych mocy powstałem ja, blok kulturalny! XP Czy jakoś tak… Najgorsze jest to, że ocenia się to coś na punkty. Punkty za aktywność, punkty za testy, punkty za obecność na wyjściach, punkty, punkty i jeszcze raz punkty… – - Baka! Niemiecki? Wcalen nie taken tragicznen. Mam na swoim koncie 5, jest dobrze!

Czym jeszcze mogę Was zanudzić… Zabrałem Adrianowi Gameboya Advance’a. Muhaha! W środku był bonus w postaci gierki Mario Kart. :] Teraz gram w starego, własne Wariolanda i Mario Karta. XP Wróciłem (już dawno) do RO. Teraz przesiadka na serwer qRO (dzięki Ver! :*). Właśnie!

Wypadałoby się wybrac do Lucka i mu to zainstalować! *karteczka samoprzylepna z dużym plaskiem ląduje na lodówce. Tja, koledzy. Z PoPu odbyłem wiele rozmów o różnicach pomiędzy naszymi szkołami. Perswadował mi to i perswadował, i chyba mnie przekonał. Suck! Od Adriana aka. Adka mam niusy, że wiedzie mu się dobrze, ba!, nawet bardzo dobrze. *zzzazzzdrość* I on kończy o 14:30! Herr Gott! Los stupidos!

No! Jęczałem, jęczałem i wyjęczałem dla Was dłuższą notkę! Viva! Dobrze mi nawet to wyszło. I rullu! Żartowałem, jestem beznadziejny… No cóż…

Background music: Rammstein – Feuer Frei [3:09]

haha…

15 komentarzy

Żeby nie było, że bloga zaniedbuję. Wyjeżdżam do Augustowa. Wracam 11 lipca. Coś się wtedy napisze…

Wszystko działa, nareszczie… Dniem dzisiejszym oprócz normalnego jęczenia będą fanlisitngi! _^_ W menusach po lewej. Kurka wodna, no.

Jeszcze *uwaga!* jakieś dwa tygodnie nauki. Młota foka! xD Będzie jakieś pięć kropka dwa. Ale nadal mam czwórkę z matmy, cholera! Ololololololol! xDDD [ Chuchul :]

Dobra, teraz się zagłębię w dzień dzisiejszy. Wstałem… znaczy wstaliśmy o ósmej. Ta, PoPu u mnie nocował. Ależ było srasznie! xD [ mrrrr & funky zdjęcia xD ] Potem w budce się pokiblowało do czwartej. x__x G@rnek zrobił kartkówkę z gełometrii. Pheh, jakoś poszło. Potem na polskim czytanie wspólne Balladyny. Głupie to, bleah… A na końcu chemia. Material skończony w poniedziałek sprawdzian. Kurtka! Na dodatek w środę klasówka z bajologi. Fajna rozpiska…

Dobranoc!

Ps. Skype rules! Po prostu rules! ;D
Pss. Jutro znowu wyjeżdżam, kierunek Łódź.
Psss. Pa!


  • RSS